W foyer Akademii Sztuk Teatralnych przy ul. Braniborskiej 59 we Wrocławiu prezentowana jest wystawa Tomasza Jakuba Sysło pt. „Po burzy zawsze nastaje słońce”.
Wystawa czynna do 28 czerwca 2026 r.
W codziennym języku powiedzielibyśmy raczej Po burzy zawsze wychodzi słońce,
ale użycie słowa nastaje nadaje tytułowi Tomasza Jakuba Sysło bardziej filozoficzny i egzystencjalny wymiar. To bardzo ciekawe, bo właśnie ta drobna „nienaturalność” językowa może w tytule działać niezwykle świadomie. Albowiem nastaje sugeruje coś więcej niż tylko chwilowe pojawienie się światła. To jak proces, zmiana stanu, nadejście nowego porządku, powolne wyłanianie się czegoś po doświadczeniu kryzysu. W tym sensie słońce nie jest już tylko zjawiskiem pogodowym, ale symbolem ukojenia, odzyskania równowagi po emocjonalnej lub wewnętrznej burzy. Słowo nastaje ma zatem w sobie pewną uroczystość i ciężar – kojarzy się z cyklem natury, przemianą czasu, początkiem nowego etapu. Dzięki temu tytuł mówi nie tylko będzie lepiej, ale raczej sugeruje, że po doświadczeniu chaosu przychodzi nowy stan istnienia. Im dłużej myślę o tym tytule, tym bardziej podoba mi się właśnie to słowo nastaje. Dzięki niemu ten tytuł działa tak dobrze – trochę wytrąca z automatycznego odczytania znanego powiedzenia. Wychodzi słońce jest obserwacją zjawiska, a nastaje słońce brzmi jak stan ducha. W kontekście wystawy można powiedzieć, że Po burzy zawsze nastaje słońce nie opisuje pogody, lecz proces przemiany – moment, w którym doświadczenie chaosu, niepewności czy cierpienia ustępuje miejsca nowej perspektywie, światłu i nadziei. Albo jeszcze bardziej – słońce nie tyle pojawia się po burzy, ile nastaje – jak nowy porządek rzeczy, nowy sposób patrzenia na świat po doświadczeniu tego, co trudne. To słowo ma w sobie coś z cykliczności natury, ale też z ludzkiej odporności. Nie obiecuje, że burzy nie będzie. Mówi raczej, że po niej przychodzi kolejny etap. A to już bardzo bliskie sztuce, która często opowiada właśnie o przemianie.
I myślę, że gdyby ktoś zapytał mnie o interpretację tytułu wystawy Tomasza Sysło, powiedziałabym, że nastaje jest tutaj słowem-kluczem. Ono sprawia, że nazwa nie jest przysłowiem, lecz staję się refleksją o człowieku.
Tekst: Agnieszka Rystok
——————————
Wystawa „Po burzy zawsze nastaje słońce” to prezentacja najnowszych realizacji artysty, składających się na spójny cykl malarski, wieńczący kolejny etap twórczej drogi. Wystawa koncentruje się wokół prac, które dają ogląd na ewolucję procesu twórczego artysty w kierunku śmiałego ograniczenia środków wyrazu na rzecz narracji oraz treści. Tomasz Jakub Sysło sam przyznaje, że po intensywnym okresie poszukiwań dotarł do punktu, w którym zwątpienie ustępuje miejsce pewności, chaos – porządkowi i regule, ekspresja – wypracowanej koncepcji, a żywiołowość – kontemplacji i autorefleksji. Powiedzielibyśmy, że artysta przemawia językiem dojrzałym artystycznie, choć
oczywiście wciąż otwartym na zmiany, bo przecież „proces dopasowania trwa” – jak czytamy na jednym z obrazów. Jest w nim widoczna twórcza pokora oraz gotowość na kolejne niełatwe wyzwania. Ta zauważalna zmiana równolegle koresponduje z rozpoznawalną dla twórczości artysty, i wciąż obecną, obezwładniającą szczerością oraz umowną naiwnością, charakteryzującą się celową rezygnacją z modelunku czy operowaniem uproszczoną linią i wtrąconym słowem, dopełniającym całość wypowiedzi.
Jednocześnie artysta od dłuższego czasu uparcie eksploruje temat relacji międzyludzkich oraz doskonałego połączenia, nie tylko na płótnie, ale i w życiu. W swojej sztuce wielokrotnie stawia pytanie – jak spośród wszystkich relacji, w które wchodzimy przez całe życie wybrać tą prawdziwą? Jak relacje kształtują naszą tożsamość? Ile jest prawdy w tym, co czujemy i w tym, co widzimy? Czym jest prawda istnienia i świata, który nas otacza? Wręcz z dziecięcą prostotą i szczerością tworzy serię wielkoformatowych wariacji dopasowań. Te, splecione w czułym objęciu i intymnym uniesieniu postacie, pomimo uproszczonej formy, z wielką siłą oddziaływania mówią o nieodłącznym człowiekowi pragnieniu bliskości i miłości. Czy też tryptyk, przedstawiający uchwyconą w tanecznym transie, kobiecą postać w sukience z maków, unoszącą się ku słońcu, nieświadomą grożącego niebezpieczeństwa, mówić może o potrzebie wyrażenia własnej cielesności, ale również o konfrontacji dobra i zła, jasności i ciemności.
W pracach Tomasza Jakuba Sysło stale obcujemy z afirmacją życia ze wszystkimi jego odcieniami, od pochmurnych do słonecznych dni. Przyglądając się tym malarskim światom wyobrażonym, nie mamy wątpliwości, którą stronę wybrać. Instynktownie podążamy za słońcem, makami, zielenią łodyg roślin. Wyczuwalny wiosenny powiew optymizmu karze nam patrzeć w przyszłość z nadzieją, że po każdej burzy wcześniej czy później nastanie słońce.
Barbara Haręża / tekst kuratorski





