wyszukiwanie zaawansowane

Klimczak-Dobrzaniecka Alicja - Park...

Alicja Klimczak-Dobrzaniecka
Park Sztuki III - Zamek Kliczków, czyli o nowoczesnym plenerze słów kilka

Recenzja

Zwyczaj tworzenia pod gołym niebem istniał od zawsze, ale o początkach historii plenerów w rozumieniu zbliżonym do dzisiejszego można mówić zaledwie od niecałych dwustu lat, kiedy to artyści definitywnie wyszli z pracowni, by działać w otwartej przestrzeni. Historia malarstwa dziewiętnastego wieku jest również, a może przede wszystkim, historią plenerów artystycznych. Z biegiem czasu dołączyły także inne dyscypliny - wszystko, co można było przenieść w warunki polowe, realizowano podczas plenerów.

Spotkania nabierały coraz bardziej kolektywnego charakteru, stały się platformą wymiany myśli oraz umożliwiały konfrontację różnych postaw twórczych, a przy tym nieprzerwanie dawały możliwość tworzenia w warunkach spokojnych, odmiennych od codziennych czy pracownianych.

Ogólny charakter takich eventów artystycznych nie uległ zmianie. Jednakże na przestrzeni lat zmienił się całkowicie charakter sztuki, którą pozbawiono jakichkolwiek ram czy granic. Redefinicji uległy pojęcia związane z osobą artysty, polami jego aktywności, sposobie pracy, przestrzeni prezentacji sztuki oraz jej związkami z pozostałymi dziedzinami działalności ludzkiej. Naturalna zatem wydaje się potrzeba zmiany myślenia o - bądź co bądź - dość tradycyjnym charakterze plenerów. Różnorodność form artystycznych czy pluralistyczny model twórcy mogą prowokować pytanie o to, jaką formę przybierają - czy też powinny przybrać - współcześnie plenery.

Trzyletnia historia plenerów artystycznych, organizowanych przez wrocławski Okręg ZPAP w Zamku Kliczków, doskonale obrazuje zmiany, jakie zachodzą w tego typu imprezach. Nie ma tu mowy o wyłącznie towarzysko-sentymentalnym charakterze spotkań, czy dorocznych zjazdach - z całym szacunkiem - twórców małych form artystycznych, jakich w całym kraju wiele. To przede wszystkim unikalna możliwość wspólnej pracy i czerpania profitów intelektualnych z czasowego obcowania z artystami reprezentującymi rozmaite dziedziny sztuki oraz - co należy podkreślić - pokolenia.

Trzecia edycja Parku Sztuki zdaje się być swego rodzaju barometrem pomagającym precyzyjnie określić, czym rzeczywiście charakteryzuje się plener w XXI wieku. To niemalże happening artystyczny: kuratorka projektu, Krystyna Szczepaniak, dobrała nazwiska, kreując ekskluzywną grupę twórców. To znane silne osobowości artystyczne, współtwórcy współczesnej polskiej historii sztuki, działający w różnych mediach, aktywni na wielu polach. Dwunastu artystów - Maciej Albrzykowski, Piotr Butkiewicz, Małgorzata Et Ber Warlikowska, Małgorzata Futkowska, Grażyna Jaskierska-Albrzykowska, Anna Kowalska-Szewczyk, Anna Kutera, Roman Kutera, Bogusław Story, Krystyna Szczepaniak, Urszula Śliz oraz Urszula Wilk - nadało ton elitarnemu spotkaniu czy też czasowemu skrzyżowaniu różnych indywidualnych dróg i postaw twórczych, których wspólnym mianownikiem stało się na moment miejsce pracy i zamieszkania: malowniczy Zamek Kliczków.

Zestawienie nazwisk pozornie niemających z sobą wiele wspólnego (dużo tu opozycji, jak np. konceptualizm - formalizm, polimedialność - monomedialność, ekspresja - zdyscyplinowanie) stworzyło warunki do interesujących w efektach konfrontacji sposobów pracy, procesów twórczych oraz myślenia kreacyjnego. To zresztą jest najciekawsze w plenerach, które raczej podkreślają różnice niż cechy wspólne, zmuszają do szczególnego starcia czy niemalże obrony własnej twórczości. Na pewien moment artyści tworzą enklawę, pracując jednocześnie na własny rachunek; są zmuszeni odsłonić warsztat pracy, uchylić tajemnicy i pokazać się z najlepszej strony. I mimo że plenery nie są miejscem współzawodnictwa, to świadomość obcowania z innymi indywidualnościami istotnie wpływa na wytworzenie się swoistego napięcia twórczego.

Tegoroczny plener w Kliczkowie zaowocował licznymi działaniami na polu malarstwa, grafiki, fotografii oraz konceptami. Część prac powstawała w trakcie, część była ciągiem dalszym wcześniejszych działań, niektóre zaś otrzymają finalny kształt dopiero za pewien czas. O ile bowiem realizacja wystaw kuratorskich w galeriach może zaowocować spodziewanymi efektami, to w przypadku plenerów artystycznych rezultaty zawsze będą nieoczekiwane. Plener – a skłaniam się ku jego definicji jako przede wszystkim przestrzeni wymiany energii intelektualnej i w tym upatruję jego siłę oraz wyjątkowość - „zaskakuje” artystów w różnych momentach tworzenia. Niektórzy inicjują pod jego wpływem konkretne działania. Inni kontynuują to, co zaczęli wcześniej. Jeszcze inni być może wrócą do niego myślą za jakiś czas, realizując kolejne projekty.

Idea pleneru w Kliczkowie zawarta została w haśle „W poszukiwaniu błękitu”. Błękit - pojęcie o silnym ładunku semantycznym - rozumiany mógł być na wiele sposobów. Błękit to kolor podstawowy. Błękit jest symbolem niebiańskości i uduchowienia. Błękit także oznacza szlachetne urodzenie.

Błękit występuje w naturze i jest po prostu piękny. „Blue” może być jednak użyty również w kontekście stanu przygnębienia. Plener opatrzony takim hasłem może zatem jawić się jako wyjątkowe, kontemplacyjne i efemeryczne wydarzenie, na swój sposób niezwykłe, bo na pewien moment przenoszące uczestników do niemalże baśniowego świata, jednoczącego w sobie naturę i historyczną „ekskluzywność”. To także moment oderwania się od spraw przyziemnych i zanurzenia się w wyższych - bliższych niebu - ideach. Czy możliwość niczym niezmąconego poszukiwania i tworzenia nie jest wszak boska?

Zamknięcie pleneru, czyli de facto wykonanie związanych z Kliczkowem prac jeszcze nie nastąpiło. Należy zatem przede wszystkim zwrócić uwagę na pewien głęboki proces, który został zapoczątkowany podczas tego spotkania, a którego rezultaty będzie można zobaczyć w niedalekiej przyszłości. I dopiero wówczas zmaterializowanie wspomnianej twórczej energii w postaci wystawy prac dostarczy materiału do finalnych podsumowań.

Wrocław 2011